9/29/2013

i’m back!

Po dłuuuuugiej przerwie WRÓCIŁAM!

Na samym wstępie chciałabym podziękować Wam za liczne maile, życzliwe opinie i propozycje współpracy. Gdyby nie Wasze wsparcie i namowy, pewnie już nigdy nie wróciłabym do blogowania. Pragnę również podziękować mojej Mamie, która w ostatnim, dość ciężkim dla mnie czasie, starała się mnie podbudować i nakłonić (jak widać skutecznie), do kontynuacji pracy.

Wraz z początkiem Nowego Roku postanowiłam wyznaczyć sobie zadanie/cel - padło na marcowy 8.Półmaraton Warszawski. Nigdy nie przepadałam za bieganiem więc potraktowałam to jako dodatkowe wyzwanie. Lubię przekraczać granice własnej wytrzymałości i spędzać czas w samotności, dlatego też tak dobrze odnalazłam się w biegach długodystansowych. Żmudne przygotowania nadały zupełnie inny wymiar i rytm mojego dnia. Zimowe, bajkowe oblicze Lasu Bielańskiego, przyprószone śniegiem ścieżki, nostalgiczna cisza, subtelnie przepływające myśli, niczym chmury na niebie. Po 3-godzinnym truchtaniu w tak błogim stanie, perspektywa siedzenia przed komputerem, nerwowe poszukiwanie nowych tematów na post, budziły we mnie wstręt i sprzeciw.

Ponadto, po dwóch latach pisania zaczęłam odczuwać wszechogarniające znużenie, jak również nieodparte wrażenie, że polskie blogi o designie czy architekturze wnętrz, powielają się z zawrotną prędkością. Choć nie utożsamiam się z weteranami hipsterstwa ;) lubię szukać alternatywy dla tego co szablonowe, oklepane i przeciętne. 

smART design stracił potencjał - ja motywację. 

Pomimo, iż zaprzestałam pisać, byłam na bieżąco ze wszystkim co w świecie dizajnu i rynku sztuki. Obserwacje te pozwoliły nabrać mi dystansu, wzbudzić apetyt i naładować energią by następnie jasno określić profil, dojrzeć.

Summa summarum zamierzam kontynuować misję by wyprzeć PRL-style (tu polecam Polską Szkołę Dizajnu), a przeciętny Polak pochylił się nad estetyką wnętrza. Przestańmy 'przytulną' boazerię bronić walorem użytkowym, a obciach i niedbałość, brakiem wrażliwości i kasy.... to tak pół żartem pół serio ;)

Kończąc już ten rozciągły wpis, poniżej krótka relacja w liczbach i instagramie - gdzie byłam i co robiłam, gdy nie było mnie TU.
Love,

T


przebiegłam swój pierwszy dystans 21 km i 97,5 metra na trasie 
8. Półmaratonu Warszawskiego  
(rodzony w bólach przy orzeźwiającym mrozie -9°C) 

5 kg schudłam; 3 kg przytyłam

3 przeprowadzki

rzuciłam studia i na nie wróciłam (wciąż wytrwale na wydziale Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego)

niezliczona ilość rozstań i powrotów z facetem 

single ❒ married ❒ divorced